Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Misja (9 kwietnia) - cz. 2

Misja (9 kwietnia) - cz. 2

Amiki wrzasnęła.
Był to długi wrzask, na który zużyła sporą część powietrza znajdującgo się w jej płucach.
Resztka, która jej pozostała została wypchnięta gwałtownie poprzez uderzenie w klatkę piersiową dużą pięścią trzymającej ją osoby.
Dziewczyna spróbowała nabrać powietrza, wydając przy tym cichy świst.
Jej usta zostały nagle zakryte wielką dłonią, a sama została uniesiona w powietrze.
Powietrza!
- No, no, kogo to ja widzę... - Usłyszała niski głos, który był jej znajomy, jednak nie mogła skojarzyć, skąd. - Uciekłaś tym dwóm popaprańcom?
Wciągnęłaby nagle powietrze, gdy dotarło do niej, kto ją schwytał, jednak dłóń na ustach jej to skutecznie uniemożliwiała.
Kisame Hoshigaki!
Morderca!
Potwór!
Zaczęła się rzucać gwałtownie, wywołując jedynie uśmiech na twarzy niebieskiego.
Tlenu!.. Błagam!.. Ja się du..!
Poczuła ból gwałtownego uderzenia w głowę i zapadła ciemność.
-Hej, mała, żyjesz?.. Hej, mała... Ocknij się... - Do Amiki docierały powoli słowa i niewyraźne obrazy.
Czemu leży? Co to za kobieta, która się ned nią pochyla? Przypomina mamę... Ale mam nie żyje, zabił ją członek Akatsuki,
(przecież ona jest złapana przez akatsuki dlaczego jej tutaj co sie stało)
Kisame Hoshigaki.
- Hoshigaki! - Krzyknęła, siadając gwałtownie.
Kobieta klęcząca przy niej patrzyła na nią z niepokojem.
- Kim jesteś? - Zapytała Amiki, zauważając, że nieznajoma ma ładne, kręcone jasne włosy i gładką, alabastrową cerę z lekkimi śladami rumieńców.
Oraz lekki dekolt ukazujący ciemnofioletowego siniaka na obojczyku.
I ślad po ugryzieniu na karku.
- Jestem Suzaku... - Odpowiedziała nieznajoma łagodnie. Miała cichy, miły dla ucha głos.
- Skąd, czemu tu jestem? - Rzuciła kolejne pytanie białowłosa.
- Przyniósł Cię Hoshigaki-sama... Po co, nie wiem. - Powiedziała powoli blondynka, wstając. Jesteś zbyt młoda... - Zakończyła niemrawo i podeszła do niewielkiego stolika stojącego pod zakratowanym okienkiem.
- Na co jestem za młoda? - Zdziwiła się Amiki. - Może nie wyglądam, ale mam szesnaście lat.
- To burdel. A on lubi przyprowadzać swoje własne nałożnice. - Rzuciła wprost blondynka, nerwowo przestawiając śmieci zalegające na stoliczku. - Trzyma je tutaj, dopóki są w stanie wytrzymać... Kiedy któraś ginie, załatwia sobie nową.
Zabawne, z jaką łatwością Suzaku zdobyła jej zaufanie. Ciągle paplała o sobie, swoich zwyczajach, rodzinie, znajomych...
Białowłosa przygryzła wargę.
Nie jest dobrze, nie jest dobrze...
- Próbowałaś stąd uciec? - Zapytała cicho.
- Wiele próbowało. Jeśli jest się na tyle silnym, że otworzy się kraty zastępujące okiennicę, droga wolna.
- Wystarczy otworzyć kłódkę... - Stwierdziła Amiki.
- Nie. Na górze, poza naszym zasięgiem, zamontowana jest silna sprężyna. W pojedynkę nie otworzy się okna, ktoś musi pomóc.
- Jesteśmy we dwie... - Nieśmiało zaproponowała Amiki.
- Dasz radę? - Blondynka rzuciła jej podejrzliwe spojrzenie przez ramię.
- Jasne. - Stwierdziła twardo białowłosa.
Blondynka odłożyła mielone w rękach śmieci na stół i podeszła do okienncicy.
- Otworzysz zamek?
- Spoko wodza. - Mruknęła Amiki, wyciągając z kabury kunai.
Przemknęła jej przez głowę myśl, że nie powinien jej zostawiać broni.
Nie miała jednak czasu się nad tym zastanawiać. Podeszła do okna i zaczęła grzebać ostrzem w kłódce.
Po chwili tanie żelastwo otworzyło się. Blondynka chwyciła ostrzożnie kłódkę i odłożyła na parapet.
Amiki nie zwróciła uwagi na to, że Suzaku co chwilę zerka niepewnie w stonę zegara zawieszonego nad drzwiami wejściowymi. Spróbowałą popchnąć okiennicę. Pierwszekilka milimetrów poszło łatwo, jednak natrafiła na silny opór.
- Pomożesz? - Sapnęła.
- Jasne. - Blondynka z niezwykłą siłą pchnęła kratę, która się lekko uchyliła. - Tylko trzymaj...
Amiki posłusznie zaparła się łokciem o parapet.
- Pójdę pierwsza i od zewnątrz przytrzymam to okno, w porządku? Dasz radę? - Zapytała z troską Suzaku.
- Hai, hai... - Mruknęła z wysiłkiem białowłosa.
Jej czoło zrosiły pierwsze krople potu, kiedy obserwowała blondynkę, która jednocześnie starała się przytrzymać ciężką okiennicę i przecisnąć się przez powstałą szparę.
Suzaku rzuciła ostatnie spojrzenie zegarowi wiszącemu nad drzwiami.
Została jej minuta, może dwie.
Ostrożnie przełożyła zgrabne łydki przez parapet i wsunęła je w wąską szparę, lekko obcierając skórę.
Nie zwracała jednak uwagi na obrażenia, gorzej będzie, jeśli Kisame-sama je przyłapie.
Kiedy nie stała na podłodze, mniej naciskała na okno i ze strachem zauważyła, że Amiki kiepsko sobie radzi z trzymaniem okiennicy bez pomocy. Położyła lewą rękę na kracie i pchnęła z całej siły.
Szpara rozchyliła się lekko.
Wiedziała, że da radę. Jeszcze tylko trochę...
Błyskawicznie prześlizgnęła się między ścianą a okiennicą.
Krata uderzyła głucho o budynek.
Blondynka rzuciła jeszcze jedno spojrzenie na zegar. Zostało kilka seku...
Zamek w drzwiach zaczął się przekręcać, zwiastując przybycie pana.
Amiki zawsze miała skołonności do ufania nie tym, co trzeba. Kiedy jej towarzyszka prześlizgnęła się przez szczelinę, zamiast pomóc wydostać się białowłosej, czmychnęła.
- Dziwka! - Syknęła pod nosem dziewczyna, zaciskając pięść.
- Gdybyś wiedziała, jak blisko prawdy jesteś... - Usłyszała za swoimi plecami.
Odwróciła się gwałtownie, odruchowo sięgając po kunai.
Więc jaka ją czeka kara za drugą już próbę ucieczki?
- Czemuś taka nerwowa, maleńka? - Zapytał swobodnie Hoshigaki, rozsiadając się na fotelu. Gdzieś w podświadomości Amiki zaznaczyła, że nie przekręcił klucza w drzwiach.
- Czego chcesz? Mam tu czekać na tych dwóch, a potem zostać odprowadzona do siedziby, gdzie otrzymam karę za próbę ucieczki? - Burknęła, świadomie pomojając zwroty grzecznościowe.
- Coś w ten deseń... Niemniej... - Założył nogę na nogę. - Nikt jeszcze nie wie, że cię złapałem. I może się nie dowiedzieć... - Zawiesił głos.
- Co mam zrobić? - Zapytała nieufnie.
- Zagrać ze mną. Pokonasz mnie-drzwi są otwarte, nie będę cię zatrzymywał. Jeśli spróbujesz uciec bez pokonania mnie, zaalarmuję, kogo trzeba. Jeśli podejmiesz się wyzwania i przegrasz... - Uśmiechnął się lekko. - Za jakąś godzinę poinformuję Hidana i Kakuzu, że cię złapałem.
Białowłosa przygryzła wargę.
Normalnie zgodziłaby się, w końcu Kisame zawsze był dla niej silnym przeciwnikiem, ale kretynem.
Teraz jednak coś w jego zachowaniu się zmieniło i nazywanie go półmózgiem, nawet w myślach, wydawało się... niewłaściwe.
Nie ma wyboru, może tylko z nim wygrać. Co jest oczywiście niewykonalne.
Jeśli spróbuje uciec, rozpoczną poszukiwania. 
Jeśli przegra, spędzi tutaj godzinę, a on zawiadomi resztę...
- Czemu za godzinę? - Półświadomie zadała to pytanie na głos.
- Hm... - Hoshigaki uśmiechnął się lubieżnie, a dziewczyna zadrżała. - Jakaś nagroda i mnie się należy, nie uważasz? Zwłaszcza, żę przed chwilą pomogłaś uciec tej małej Suzaku, a była naprawdę dobra...
- Ile... mam szans? - Zapytała cicho.
- Co powiesz na... trzy próby? Możesz upaść na podłogę dwa razy, trzeci oznacza przegraną.
Zacinęła pięści. Nie ma wyboru.
Palcami prawej ręki odnalazła shuriken.
- Zgoda. - Powiedziała, jednocześnie rzucając w stronę jego twarzy ostrą jak brzytwa gwiazdkę.
- Grasz nieczysto, brzydko, brzydko... - Parsknął za nią śmiechem.
Odwróciła się gwałtownie, ale już jego miecz jej dosięgnął, posyłając na przeciwległą ścianę.
Mrugała przez moment w szoku od silnego uderzenia, ale szybko się podniosła.
- Jeden. - Powiedział z uśmiechem Kisame i założył miecz na ramię.
Jeszcze tylko jeden upadek, już po mnie.
Nie przestając się uśmiechać, ruszył nagle ku niej. Nim zdążyła zareagować, owinięy bandażem miecz uderzył ją boleśnie w kolano.
Zraniona -a może i złamana, kto wie?- noga ugięła się pod nią gwałtownie. Amiki wysunęła przed siebie rękę, by nie upaść.
- To się nie liczy! Nie atakowałam!
- Liczy. Ty raz atakujesz nie fair, następne oszustwo należy do mnie. Masz ostatnią szansę.
Dziewczyna zaklęła pod nosem. Nieprzygotowana, z bolącą nogą nie da rady czmychnąć przez drzwi, chociaż były tak blisko niej, na wyciągnięcie ręki.
- Jeśli się poddam... Dostanę taryfę ulgową? Małe fory przy ucieczce? - Zapytała błagalnie.
- Nie. - Stwierdził z uśmiechem, opierając się na mieczu.
Cholera.
Rzuciła w jego stronę dwa kunai wyciągnięte w czasie zadawania pytania i rzuciła się w stronę drzwi.
Uszło z niej powietrze, kiedy dostała mieczem w brzuch.
- Swoją drogą, trzeba popracować nad Twoją strategią walki. - Usłyszała, uderzając plecami w ścianę nad fotelem. - Ale tym zajmę się później.
Zapadła ciemność.
Kiedy Amiki się ocknęła, leżała na łóżku owinięta w przesiąknięte krwią prześcieradło. Uniosła się lekko na łokciach i rozejrzała.
Była dalej w tym samym pomieszczeniu, jednak część mebli była poprzewracana. Wszędzie były drobne ślady krwi.
Co się stało?
Drżąc lekko, odwinęła się z prześcieradła i jęknęła, kiedy musnęła ręką bok miednicy.
Była cała posiniaczona, a jej uda...
Jej uda były od wewnętrzej strony pokryte krwią.
Mrugnęła kilka razy, uświadamiając sobie, iż ma problem z dobrym widzeniem i kręci się jej w głowie.
Usiadła na łóżku, posykując z bólu, i zataczającym się z lekka krokiem ruszyła ku szafie, mgliście kojarząc, iż w drzwiach powino być lustro.
Kiedy zobaczyła się w zwierciadle, jęknęła.
Prawe ramię było mocno poobcierane, nosiło też ślady zębów.
Skóra na żebrach była mocno ponacinana.
A miednica wyglądała na złamaną.
Pocieszyła się, że przy ajmniej nie odczuwa bólu, dopóki jest w szoku. Potem będzie gorzej.
Ale wciąż lekko krwawiła, znacząc nowymi falami krwi uda i tak pokryte już zaschniętą krwią.
Przymknęła oczy, tracąc lekko równowagę.
Kiedy ponownie otworzyła oczy, znowu leżała na łóżku. Obok niej siedziała jakaś brunetka, która właśnie obmywałą z krwi gąbkę w misce trzymanej na kolanach.
- Niezapomniany pierwszy raz, co? - Mruknęła cicho, zbliżając czystą już gąbkę do uda Amiki.
- Kim jesteś? - Zapytała ochryple białowłosa, dopiero teraz zdając sobie sprawę, jak słabo sie czuje.
I jaki ból odczuwa w podbrzuszu.
- Jestem Kumoi. Robię tutaj za służkę, opiekuję się koleżankami pana Hoshigaki. - Odparła tamta, ostrożnie myjąc udo dziewczyny.
- Co się tutaj stało?
- Nie pamiętasz? - W jej głosie nie było słychać zdziwienia, raczej współczucie. - Tym lepiej. Dość Ci wiedzieć, że teraz opatruję Cię po zabawie z Kisame-sama.
- Jakiej za... - Amiki umilkła. Zaczęły do niej wracać niemiłe wspomnienia, więc zacisnęła wargę, by skupić się na czymś innym.
Zerwanie ubrania.
Jej krzyki, żeby dał jej fory... Pozwolił uciec...
Jego podły uśmiech i stwierdzenie, że zgodziła się na zasady gry.
Ugryzienie w ramię, gdy go spoliczkowała.
Ból w głowie, gdy uderzyła się o kant łóżka.
Przynajmniej była zamroczona.
To, jak ją trzymał... Nie pozwalał uciec...
Wyrywała się, ale jemu to nie przeszkadzało...
Jak w nią... wszedł...
Bolało jak diabli.
Krzyczała.
On się śmiał.
- ...więc będziesz miała trochę wolnego. - Dotarł do niej cichy głos Kumoi. - Szczęście w nieszczęściu, rzec można.
- Tak... - Kiwnęła głową zamroczona. - Kumoi-san...
- Po prostu Kumoi. - Poprawiła ją brunetka, obmywając ramię białowłosej. - Słucham?
- Ja... Czy to... Co się tu stało? - Czuła łzy nieposłusznie wzbierające się w jej oczach. - Czy on..?
- Kochanie... - Służąca pogłaskała ją po głowie. - Kisame-sama to bardzo zły człowiek, chociaż nigdy nie sądziłam, że skrzywdzi dziecko...
- Czy on mi coś zrobił?! - Wrzasnęła Amiki, czując bezsilną złość. 
Nie chciała tego! Dlaczego on..!
Potwór!
- Dziecinko, zawsze jest ten pierwszy raz... Widać, nie pamiętasz tego, to i dla Ciebie lepiej... Zapomnij o tym i staraj się żyć dalej... Jeśli Cię wypuści.
- Wypuści... - Szepnęła Amiki. - Odda tym dwóm, mówiąc, że znalazł mnie w tym stanie... Uda posłusznego głupka i zapomni o sprawie...
- Nawet jeśli tak... - Powiedziała powoli Kumoi, sięgając po leżące na wezgłowiu łóżka pomięte ubranie białowłosej. - To musisz z tym żyć.
Białowłosa kroczyła zmarnowana za Hoshigake.
Minęli stary sklep, przeszli przez stary most i stanęli przed bramą wioski.
- BAAKAA! - Usłyszała jakby z oddali znajomy wrzask Hidana. - Gdzieś Ty, kurwa, była?!
Zwiesiła ramiona, czując odpływ sił.
Była w piekle, teraz czas na dalszą część misji.
***

Taka trochę negatywna notka, obiecywałam ją od dawna Aleks.Masz swoją drugą stronę mocy ;p.
Chciałam jakoś opisać gwałt, wolałam jednak samego aktu nie podawać na tacy, bowiem musiałabym przemianować bloga na +18 (swoją drogą, chyba i tak będę musiała x.x').
Well... Przeczytajcie i skomentujcie, jeśli uznacie notkę za tego godną x).
"Naruto - Break me down (RED)".


Amiki 12/12/2010 01:24:37 [Powrót] Komentuj










Spis
Amiki w Akatsuki
Więziona (19 marca)
Dlaczego? (20 marca)
Strach (21 marca)
Karzeł (22 marca)
Zastanów się... (23 marca)
Tak (24 marca)
Falstart (25 marca)
Wcale nie lepiej... (26 marca)
Wpis: 27 marca
Siedziba (27 marca)
Niemiłe spotkanie (28 marca)
Może nie aż tak do końca źle... (29 marca)
Wpis: 29 marca
Rutyna się rozpoczyna (30 marca)
Wpis: 30 marca
Rozmowa (5 kwietnia)
Baka yaro! (6 kwietnia)
Wpis: 6 kwietnia
Misja (7 kwietnia)
Misja (7 kwietnia) - II
Misja (7 kwietnia) - III
Wpis: 8 kwietnia
Misja (9 kwietnia)
Misja (9 kwietnia) - II
Misja (9 kwietnia) - III
Misja (9 kwietnia) - IV
Wpis: 9 kwietnia
Trening (11 kwietnia)
Wpis: 11 kwietnia
Trening (12 kwietnia)
Wpis: 30 kwietnia
Złośnica (1 maja)
Narkotyk (2-7 maja)
W koszmarze (13 maja)
Beznadzieja (20 maja)
Retrospekcja
Nowa twarz (31 maja)
One-shoty
Gniew
Kąpiel





Księga
Zobacz Wpisy
Dodaj Wpis

Wpisy: 0


Menu
Strona Główna

Dodaj do Ulubionych

Odwiedziło 7950 osób


O blogu
Zbiór pewnych opowiadań dziejących się w świecie znanym z "Naruto".


Ulubione