Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Misja (7 kwietnia) - cz. 3

Rekishi

:: rekishi ::

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Zobacz Wpisy 0
  2. Dodaj Wpis

mój avatar

Misja (7 kwietnia) - cz. 3

Hidan nie zdawał sobie sprawy, że mała, którą mieli pilnować, "żeby nie uciekła", zemdlała za drzewem nieopodal.

Prawdę mówiąc, mało go to by zainteresowało.

Mieli ją pilnować. Pilnować! Też coś. Nie dość, że wiecznie dostają jakieś gówniane zadania, to jeszcze muszą niańczyć jakąś małą kretynkę, która pewnie i tak by nie umiała uciec!

Sfrustrowany przegapił jeden kunai, który boleśnie wbił mu się w biceps.
- Bolało, kretynie! - Wrzasnął, wyrywając ze swojego ciała ostrze.
Jego przeciwnik, zamaskowany chłopak, którego dość długie, czarne włosy uciekały na boki, kiedy skręcał gwałtownie w ataku - jak na przykład teraz - był naprawdę irytujący.
Białowłosy pociągnął ku sobie kosę i zamarkował cios pięścią.
Jak na niedoświadczone dziecko, członek ANBU odruchowo osłonił się przed ciosem.
Właśnie miał być przecięty kosą, kiedy skoczył gwałtownie w górę, śmiechem dając Hidanowi do zrozumienia, że przejrzał jego atak.
Białowłosy zazgrzytał zębami, ten gówniarz zaczynał działać mu na nerwy.
- Gnoojuu! - Ryknął, ruszając w kierunku czarnowłosego, który właśnie wylądował na ziemi.
Tamten, sprawiając wrażenie uśmiechającego się złośliwie, unikał kolejnych machnięć kosą, raz za razem rzucając kunai i shuriken, które brał nie wiedzieć, skąd.
- Onore! - Wrzasnął po raz wtóry Hidan, rzucając z przeciwnika jednym z kunai, które wbiły mu się w pierś. Przeciwnik uchwycił go zgrabnie i, przeskakując na kosą, posłał białowłosemu w głowę.
Hidan skrzywił się, kiedy ostrze, jakby nie dość, że niebywale szybkie, mocno wbiło mu się w czoło.
Krew wypływająca z rany przeszkadzała mu w patrzeniu, więc przetarł oczy i popatrzył na ninja z nienawiścią.
Wtedy, widząc lekkie zdziwienie swojego przeciwnika, pojął, że tamten nie zrozumiał jeszcze, że Hidana nie da się zabić.
Uśmiechnął się podle i gwałtownie wyszarpnął z czoła zakrwawiony sztylet, wywołując większy wytrysk krwi.
Kląc pod nosem z bólu, pociągnął ku sobie kosę, która wciąż jeszcze była za plecami ANBU.
Czarnowłosy odskoczył, jednak na swoje nieszczęście za późno zareagował. Jedno z ostrzy lekko rozcięło jego bok.
- Taak! - Wrzasnął Hidan, wyciągając rękę po ostrze. Nim przeciwnik zdołał pojąć, do czego zmierza, białowłosy zlizał te kilka kropel krwi.
Stanął w zrobionym przed tą walką symbolu i uśmiechnął się, widząc bezradność czarnowłosego, kiedy jego skóra zmieniała kolor. Wyciągnął włócznię.
- Lubisz ból?! - Ryknął białowłosy i wbił w udo szpikulec. Czarnowłosy zgiął się wpół.
- Może jeszcze, co?! - Drugie udo. ANBU upadł na kolana.
- Gdzie teraz? Tu?! - Wskazał włócznią na ramię.
- A może tu?! - Okolice żołądka.
- Albo... tutaj?! - W oczach zamaskowanego pojawił się strach. Serce.
Powoli, aby nacieszyć się strachem ofiary, zaczął zbliżać do piersi szpikulec. Widział, widział w oczach tego dziecka naprzeciwko strach, instynktowny strach o przetrwanie i jakieś nieme pytanie.
Zawsze pytali: "Dlaczego?", "W jakim celu?".
Głupcy.
Ten patrzył się na niego, jakby zastanawiając się, czemu tu jest.
Po latach praktyki łatwo rozpoznaje się różne nieme przekazy.
Hidan stęknął z rozkoszą, kiedy włócznia wreszcie zaczęła powolutku zagłębiać się w jego piersi.
Zadrżał od przyjemności, delektował się bólem.
Kątem oka uchwycił, jak ninja pada na ziemię, dusząc się.
Ach, tak, pomylił się lekko, po drodze przebił płuco.
Drobnostka.
ANBU uchwycił drżącą dłonią maskę i zsunął ją z ust, walcząc o oddech.
Hidan uśmiechnął się lekko, widząc dziewczęce rysy twarzy.
- Nieźle, mała... - Mruknął z uznaniem i stęknął ponownie, kiedy ostrze dotarło do serca i zaczęło się weń zagłębiać.
Pokonana dziewczyna zaczęła się wić w konwulsjach, nie miała sił, by krzyczeć. Jej serce powoli, powoli było rozrywane na kawałki.
Hidan dokończył przedstawienie szybkom ruchem.
- Taak... - Westchnął, czując kolejną falę rozkoszy.
Ten ból!
Cudowne.

Dziewczyna skonała, patrząc na niego z nienawiścią.
Potwór.

***

 

Dzisiaj mnie wzięło jakoś na Hidana... Chciałam napisać też trochę o Kakuzu, jednak uznałam, że będzie to trochę zagmatwane.
Nie sprawdzam notki, więc mogą pojawić się jakieś błędy, za które przepraszam.
Enjoy!

"Hidan - Wreak Havoc".


Amiki 12/12/2010 01:21:17 [Powrót] Komentuj